Kosmetyki na ostatnią chwilę

Ten post postanowiłam napisać ze względu na sytuację, która zdarzyła mi się jakiś czas temu, a dokładniej – w Walentynki… Jak na prawie pracoholika przystało, wyszłam z pracy w ten dzień godzinę później niż zakładałamJ. Z moim ukochanym byłam umówiona do teatru dopiero na 19:00, więc co tam, zostałam chwilę, żeby dokończyć rzeczy związane z projektem w pracy.

przez
6 komentarzy
1. pielęgnacja cery

Przyjechałam do mieszkania, wykąpałam się, a wychodząc z wanny spojrzałam na zegarek. Do wyjścia zostało mi ok. 20 minut. I wtedy… Panika! Ubrałam się, jedną ręką suszyłam włosy, a drugą nakładałam krem, balsam, wszystko, co mogłam. Nie miałam czasu do zastanowienia się nad makijażem. Po prostu brałam kosmetyki, które wiedziałam, że mnie nie zawiodą w tej chwili. Były to produkty, które są dla mnie zawsze awaryjnym rozwiązaniem, gdy mam te kilka minut na zrobienie całego makijażu.

Dlatego chciałam Wam dzisiaj opisać kosmetyki, których używam na ostatnią chwilę, gdy nie zastanawiam się zbytnio, co wyczarować na mojej twarzy. No to zaczynam:

Antybakteryjny żel myjący, Pharmaceris – żel ten poleciła mi moja pani dermatolog. Świetnie oczyszcza skórę mojej twarzy, łagodzi podrażnienia. Umyta nim buzia nie jest ściągnięta i wysuszona. Żel ten uwielbiam i nie mogę się doczekać wypróbowania pozostałych produktów z tej linii T – treat acne.

Matujący płyn micelarny-tonik 2 w 1, Tołpa – produkt, którego używam zawsze rano zamiast zwykłego toniku. Co w nim takiego niezwykłego? Jest świetnie dopasowany do skóry mojej twarzy – matowi strefę T, ale jednocześnie wpływa kojąco i nawilżająco na skórę policzków, które akurat przy mojej cerze, mieszanej w kierunku do tłustej, są często lekko przesuszone. Produkt ten jest istnym zbawieniem. Używam go też wtedy, kiedy wiem, że nie będę nakładała na twarz żadnego innego produktu matującego.

Idealia life serum, Vichy – wiele czytałam na temat tego produktu i używam go bardzo często, szczególnie w sytuacjach, kiedy czeka mnie stresujący dzień w pracy lub wielkie wyjście. Przez kuracje przeciwtrądzikowe i stosowanie wszelkiego typu maści, moja skóra stała się szara i wymęczona. Serum Vichy wpływa na nią niesamowicie – skóra jest gładka, lekko rozpromieniona, efekt ten jest widoczny także po nałożeniu podkładu. W skrócie, jeśli chcę, żeby moja skóra wyglądała promiennie i na wypoczętą, nakładam ten produkt bez zastanowienia.

Flawless Gold, Bath&Body Works – mój szybki sposób na piękne rozświetlenie okolic szyi i dekoltu. A do tego ten zapach! Na co dzień balsam ten zastępuje mi perfumy, bo jego zapach jest dość intensywny. Jest to najlepszy produkt na lato (nie zawiera alkoholu jak perfumy), ale także na szybkie podniesienie wyglądu skóry przed wielkim wyjściem. Do tego bardzo szybko się „wchłania” (pojęcie wchłaniania z chemicznego punktu widzenia jest czysto marketingowe, ale nie będę rozpisywała się tu językiem chemicznymJ).

Po nałożeniu serum Vichy zabrałam się od razu za makijaż twarzy. Dlaczego? Nie miałam niestety czasu, żeby odczekać przepisowe 15 minut po nałożeniu kremu. Moja skóra jest idealnym przykładem tego, że makijaż nałożony od razu na krem spływa. Dlatego po nałożeniu serum zabrałam się za kolejne produkty:

korektor pod oczy, Chanel – ubóstwiam… kupiłam go na strefie bezcłowej, gdy wracałam z Maroka rok temu. Ubolewam nad tym, że mi się kończy… W Polsce kosztuje dość dużo (ok. 130 zł), a po prostu idealnie „podrasowywuje” okolice pod okiem. Nie mam wielkim problemów z okolicą oka, ale za mało snu, praca przed komputerem robi jednak swoje i często wyglądam na zmęczoną. Korektor ten stawia moją twarz na nogi. Idealnie się rozprowadza, nie wchodzi w zagłębienia, lekko rozświetla i pięknie pachnie. Trzyma się cały dzień. Pięknie też ujednolica koloryt powieki, zakrywając żyłki na powiekach. Może znacie jakiś tańszy odpowiednik? Już teraz zaczynam za nim tęsknić…
podkład Ready, bareMinerals – to jest mój faworyt i odkrycie tego roku. Obecne opakowanie już mi się kończy, ale mam 20% zniżki w Sephorze, więc niedługo polecę po następne. Podkład daje niesamowite krycie, nie wysusza, zmniejsza znacząco widoczność porów, maskuje zaczerwienienia, pielęgnuje skórę twarzy, długo się utrzymuje, a do tego – nie ciemnieje na twarzy pod wpływem wydzielania sebum. Mam straszne problemy z doborem podkładu. Ten kolor jest idealnie dobrany do mojej bladej karnacji (jestem blado-czerwona + problem z trądzikiemJ). Do tego podkład ten idealnie współgra z pędzlem i nagłada się baaaaardzo szybko. Nie muszę się martwić, że gdzieś będzie plama lub jakiś zamaz, co często zdarza mi się zrobić podkładem płynnym. Wybrałam go, bo kilka ruchów pędzlem i twarz w ok. 20 sekund jest idealnie pokryta warstwą kosmetyku, a koloryt ujednolicony.
puder Dermablend, Vichy – mam go od bardzo długiego czasu, produkt nie do zdarcia. Mam go jeszcze 1/3 (pomimo odsypek dla mojej siostry). Świetnie matowi skórę i przedłuża trwałość makijażu, co jest szczególnie ważne dla cery tłustej. Używałam go od zawsze i używać będę. Wart swojej ceny i mega wydajny.
puder brązujący Matte Bronze, MAC – przy mojej jasnej cerze mam straszny problem z doborem bronzera. Za pomarańczowy, za ciemny, a do tego moje umiejętności pozostawiają też wiele do życzenia. Pani w sklepie MAC w Złotych Tarasach zobaczyła mnie kiedyś w świetle dziennym z moimi paćkami (rano o 6.00 w łazience nie wyglądało to tak źle), więc pokazała mi ten produkt, który jest odpowiedni dla cery jasnej. Mówię Wam, gdy nie mam czasu, a zależy mi na tym, żeby moja twarz nie była płaska po nałożeniu podkładu, od razu sięgam po ten produkt. Moim zdaniem nie można nim zrobić sobie krzywdy. Jest to wręcz niemożliwe. Idealne rozwiązanie na ostatnią chwilę lub dla osób początkujących.
rozświetlacz Magnetic Appeal, MAC – nie wyobrażam sobie makijażu bez tego produktu, piękny złoty odcień rozświetlacza, moim zdaniem idealny dla jasnych karnacji. Ale uwaga, akurat z tym produktem można przesadzić. Nałożony w zbyt dużej ilości na skronie i kości policzkowe może wyglądać dziwnie i sztucznie. Polecam większą ilość nałożyć zamiast bronzera – daje piękny i metaliczny efekt. Natomiast w małej ilości pięknie mieni się na szczytach kości policzkowych. Czasami, gdy muszę szybko pomalować się rano nakładam go zamiast cieni do powiekJ
cień w kremie Color Tattoo, Maybelline NY – produkt genialny! Szybko nałożyłam go na powiekę, bo wiedziałam, że cień nałożony na ten cień w kremie będzie trzymał się baaardzo długo.
woda perfumowa The Beat, Burberry – prezent od ukochanego. Uwielbiam zapachy tej firmy, bardzo lekkie, świeże, a jednocześnie kobiece i energetyczne. Bardzo długo utrzymują się na skórze, ale nie są duszące.

Możecie pomyśleć – kilka minut na makijaż, a tyle produktów. Moim zdaniem, jeśli jest się pewnym jakiegoś produktu, którego używa się już jakiś czas, to jego nałożenie w kilkanaście sekund jest jak najbardziej możliwe. Jestem pewna, że także byłyście w takiej sytuacji, że musiałyście się wyszykować w 5 minut. Jestem bardzo ciekawa Waszych doświadczeń. J A może zainspirowałam Was do napisania takiego posta. Dajcie mi koniecznie znać! Z chęcią poczytam o Waszych perypetiach.

Pozdrawiam serdecznie!

TAGI:

6 komentarzy. Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.